
Konrad Grzelak – Runda była dla nas na pewno trudna. Latem, kiedy rozmawialiśmy ostatni raz, powiedziałem, że celem podstawowym jest utrzymanie. Wielu wtedy myślało różnie o tej wypowiedzi i sam podgadywałeś, że nasze cele może są za niskie. Wiedzieliśmy jednak, że mamy młody zespół i na pewno perspektywiczny, który jednak potrzebuje czasu, ogrania się na tym poziomie. Tak naprawdę liga pokazała, że ten cel był rozsądny. Wiadomo, że oczekiwania były wyższe, nawet w zespole. Rozgrywki uświadomiły jednak, że nie jest tak, jak sobie można było zaplanować przed startem: sporo kontuzji, wydarzeń losowych. To spowodowało, że kadra się mocno uszczupliła. Jednak czas pokazał, że ta droga, którą kroczymy, czyli szkolenie młodzieży, wprowadzanie młodych adeptów do seniorów, ma ogromne znaczenie. Przy tej ilości zawodników, którzy wypadli z powodu przede wszystkim urazów, ale również wyjazdów i kartek, myślę, że w innych klubach, byłyby ogromne problemy ze skompletowaniem “jedenastki” na mecz. My dzięki temu, że mamy zaplecze juniorskie nie czuliśmy takich niepokojów. Zawsze mieliśmy kadrę przynajmniej 15-16 osobową. Uzupełniliśmy ją młodymi chłopakami z rocznika 2008. Chociażby Eryk Nita dobrze się zaprezentował, dostał szansę w Tuliszkowie i zdobył ważną bramkę w zwycięskim meczu. Zespół udowodnił, że są przed nim perspektywy, może nie na już, ale z rundy na rundę progresujemy. Te rozgrywki dały nam dużo doświadczenia, również mnie jako trenerowi. Jak do niektórych meczy podejść, bo w niektórych spotkaniach trzeba było zagrać nieco bardziej pragmatycznie, ale dopiero dziś jesteśmy mądrzejsi o to doświadczenie.
Podsumowując, jesień była nowym doświadczeniem: dla piłkarzy, dla mnie, dla wszystkich którzy współpracują przy drużynie. Na pewno wiosną będzie widać progres.